Facebook

Google Plus

Klauzula obejścia prawa w przypadku darowizn i spadków

Ministerstwo Finansów w lipcu br. wprowadziło do ordynacji podatkowej tzw. klauzulę obejścia prawa, która w założeniu miała być zabezpieczeniem przed nadużyciami podatkowymi dokonywanymi przez międzynarodowe korporacje. Okazało się jednak, że z uwagi na sformułowanie przepisów, w tym przede wszystkim dowolność w interpretacji każdego stanu faktycznego, w którą wyposażono urzędników, może być przyczyną kłopotów dla zwykłych obywateli, którzy otrzymają darowiznę czy też spadek od osoby najbliższej.

Przybliżając tę instytucję należy na wstępie przypomnieć, że od 2007 roku spadki i darowizny od osób będących wobec obdarowanego w pierwszym stopniu pokrewieństwa są zwolnione z opodatkowania. Jak to zwykle bywa, zdarzały się sytuacje, w których to zwolnienie było wykorzystywane przez korporacje, ale także i osoby fizyczne. Ministerstwo Finansów postawiło sobie za cel zabezpieczenie tej luki, aby niemożliwe było obchodzenie opodatkowania w tym zakresie. Efektem powyższego jest wprowadzenie klauzuli obejścia prawa.

W wyniku nowelizacji przepisów urzędy skarbowe otrzymały możliwość zastosowania klauzuli w dowolnym przypadku, kiedy korzyść podatkowa lub suma korzyści podatkowych w ciągu roku przekracza 100 000 zł. Jak zostało to już wskazane, dotyczy to wszystkich, a zatem także osób fizycznych - zwykłych podatników, przy czym zgodnie z ustawą to urzędnik ma prawo zadecydować czy w konkretnej sytuacji doszło do działania w sposób sztuczny (w celu uniknięcia opodatkowania), a stwierdzenie takiego stanu rzeczy nie wymaga spełnienia szczególnych przesłanek.

Powyższe oznacza, że osoba, która stanie przed decyzją przyjęcia darowizny czy spadku, którego wartość przekroczy 100 tys. zł i postanowi skorzystać ze zwolnienia podatkowego, będzie musiała się liczyć z uznaniem jej postępowania jako próby obejścia prawa. Dojdzie zatem do absurdalnej sytuacji, w której dana osoba nie będzie nawet w stanie sprawdzić, czy robi coś niezgodnego z prawem, a zatem nie będzie miała skutecznych narzędzi, żeby od tego odstąpić. Co więcej, jedynym zabezpieczeniem, jakie na taką sytuację przewidziało Ministerstwo Finansów jest tzw. uzyskanie opinii zabezpieczającej, której koszt wynosi bagatela… 20 tys. zł.

Wiele instytucji zajmujących się podatkami wskazuje, że w takim wypadku nie będzie można liczyć również na porady doradców podatkowych, ponieważ nie będą chcieli brać na siebie ryzyka związanego z doradztwem w tym zakresie.

Jak w każdym przypadku możemy tylko obserwować jak ta nowa instytucja będzie się rozwijała, bo to od ludzi – urzędników będzie zależało czy stanie się skutecznym narzędziem do walki z oszustami czy będzie postrachem zwykłych, uczciwych obywateli, którzy mieli to (nie)szczęście stać się obdarowanymi/spadkobiercami.

 

listopad 2016 r.